HARRY POTTER  
 
  Śmierć rodziców 18.12.2017 04:58 (UTC)
   
 

.* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* . 

,,Wietrzna i deszczowa noc, dwoje dzieci przebranych za dynie toczy się przez placyk, w oknach wystaw sklepowych wiszą papierowe pająki, te wszystkie żałosne, tandetne symbole świata, w który mugole nie wierzą... a on idzie, wie, dokąd zmierza, przenika go poczucie słuszności tego, co zamierza zrobić, czuje w sobie potężną moc, jak zwykle przy takich okazjach... nie gniew, nie... ten jest słabością zwykłych śmiertelników, nie takich mocarzy jak on,,, ale poczucie triumfu... przecież czekał na tę chwilę, tyle nadziei z nią wiązał...
- Fajny kostium, proszę pana!
Uśmiech gaśnie na twarzy chłopca, gdy zbliża się na tyle, by zajrzeć pod kaptur peleryny, strach obleka jego pomalowaną buzię, odwraca się i ucieka... Palce zaciskają się na różdżce pod peleryną... jeden ruch i to dziecko już nigdy nie wróci do swojej matki... ale nie, to teraz niepotrzebne, całkiem niepotrzebne...
Więc idzie dalej, teraz już inną, ciemniejszę ulicą, widzi wreszcie cel sowjej węrdówki, Zaklęcie Fideliusa już przełamane, choć oni jeszcze o tym nie wiedzą... a on porusza się ciszej od szelestu liści opadających na chodnik, kiedy dochodzi do ciemnego żywopłotu i patrzy ponad nim na ten dom...
Nie zaciągnęli zasłon w oknach, widzi ich całkiem wyraźnie w ich małym saloniku, wysoki czarnowłosy mężczyzna w okularach wyczarowuje obłoczki kolorowego dymu ku uciesze małego, czarnowłosego berbecia w niebieskim śpioszku. Dzieciak śmieje się i próbuje złapać dym, chwycić go w maleńką piąstkę...
Otwierają się drzwi i wchodzi matka, mówiąc coś, czego on nie może dosłyszeć, długie, kasztanowe włosy opadają jej na twarz. Teraz ojciec podnosi syna i podaje

 

Furtka skrzypi cicho, ale James Potter tego nie słyszy. Biała ręka wyciąga różdżkę spod peleryny i celuje nią w drzwi domu, które stają przed nim otworem.
Przekracza próg domu, gdy James wbiega do holu. To takie łatwe, zbyt łatwe, nie ma nawet przy sobie różdżki...
- Lily, bierz Harr'ego i uciekaj! To on! Idź! Uciekaj! Ja go zatrzymam...
Chce go zatrzymać, nie mając różdżki w ręku!... Wybucha śmiechem i rzuca zaklęcie...
- Avada Kedavra!
Zielone światło wypełnia mały przedpokój, oświetla wózek dziecięcy popchnięty na ścianę, poręcze schodów lśnią jak pochodnie, James Potter pada jak marionetka, której sznurki ktoś poprzecinał...
Słyszy jej krzyk dochodzący z góry, tak, jest w pułapce, ale jeśli będzie rozsądna, nie ma się czego bać... Wspina się po schodach, czuje lekkie rozbawienie, gdy słyszy, jak Lily próbuje się zabarykadować w sypialni... a więc i ona nie ma przy sobie różdżki... ależ to głupcy... jacy są naiwni, sądząc, że ich bezpieczeństwo zależy od ptzyjaciół, że można choć na chwilę odrzucić różdżki...
Otwiera drzwi, jednym machnięciem różdżki odrzuca na bok krzesło i jakieś pudła, pospiesznie zwalone przy drzwiach... Ona stoi tam, z dzieckiem w ramionach. Na jego widok wrzuca dziecko do stojącego za nią łóżeczka i rozkłada szeroko ramiona, jakby to mogła pomóc, jakby zasłaniając dziecko, miała nadzieję, że to ona zostanie wybrana zamiast niego...
- Nie Harry, błagam, tylko nie Harry!
- Odsuń się, głupia... odsuń się, i to już...
- Nie Harry, błagam, weź mnie, zabij mnie zamiast niego...
- To ostatnie ostrzeżenie...
Nie Harry! Błagam... zlituj się... zlituj... Nie Harry! Nie Harry Błagam... zrobię wszystko...
- Odsuń się... odsuń się, dziewczyno...
Mógłby łatwo odsunąć ją na bok siłą... ale nie, rozsądniej będzie wykończyć ich wszystkich, całą rodzinę...
Rozbłyska zielone światło, kobieta pada na podłogę jak jej mąż. Dziecko ani razu nie zapłakało... Stoi w łóżeczku, trzymając się sztachetek i patrzy na niego z wyraźnym zainteresowaniem, może myśli, że pod tym kapturem ukrywa się jego ojciec, może wyczekuje na nowe obłoczki dymu albo bajecznie kolorowe iskierki, na to, że jego mama za chwilę poderwie sie z podłogi, wybuchając śmiechem...
Bardzo powoli i dokładnie kieruje koniec różdżki prosto w twarz dziecka, chce to zobaczyć, chce być świadkiem zniszczenia tego jedynego, niewytłumaczalnego zagrożenia, jakim jest to dziecko. A ono zaczyna płakać, już zobaczyło, że to nie James. Nie lubi płaczu dziecka, nigdy nie znosił tych wstrętnych maluchów popiskujących w sierocińcu...
- Avada Kedavra!
I nagle czuje, że się rozpada, osuwa w nicość, że jest tylko samym bólem i przerażeniem, wie tylko, że musi się gdzieś ukryć, nie tutaj, w ruinach tego domu, gdzie uwięzione jest to dziecko, słyszy jego krzyk... nie tutaj, gdzieś daleko... daleko stąd..."

To była śmierć rodziców Harrego. Czyć to nie było okropne?

.* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .* .

go matce. Odrzuca różdżkę na kanapę, przeciąga się, ziewa...




Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

 
  H-O-G-W-A-R-T
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  ŚWIAT HARREGO POTTERA!


Jaka część Harrego Pottera podobała ci się najbardziej?
Harry Potter i Kamień Filozoficzny
Harry Potter i Komnata Tajemnic
Harry Potter i Więzień Azkabanu
Harry Potter i Czara Ognia
Harry Potter i Zakon Feniksa
Harry Potter i Książę Półkrwi
Harry Potter i Insygnia Śmierci

(Pokaż wyniki)


  Reklama
  Chłopiec, Który Przeżył
Pierwszy raz słyszysz takie słowa jak ,,Hogwart", ,,Harry Potter"?? Nie martw się, tutaj w skrócie dowiesz się o wszystkim!!
Harry Potter jest nazywany ,,Chłopcem, Który Przeżył". Wiesz dlaczego?? Bo Lord Voldemort, największy czarownik tamtych czasów, nazywany ,,Sami-Wiecie-Kim" albo ,,Tym-KTórego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać", który zamordował tyle ludzi, postanowił zabić małego Pottera, bo uważał, że ten mu przeszkodzi w zdobyciu władzy. Harry miał wtedy niecały roczek, a przeżył. To uczyniło go sławnym na całym świecie.
  Horkruksy
Harry mieszkał u Dursleyów, którzy traktowali go OKROPNIE, aż w końcu dostał list z Hogwartu. Bardzo się ucieszył. Tam stoczył już wiele pojedynków z Voldemortem ( dokładniej w podstronkach ,,streszczenia książek" ). Dumbledore powiedział mu, że Voldemorta nie można zabić, póki nie zniszczy się horkruksów, w których można schować cząstkę swej duszy, tak, że jeśli się go zabije, to on i tak będzie żył.
  Bitwa o Hogwart
W ostatniej części Voldemort napadł, wraz ze swymi poplecznikami, śmierciożercami, na Hogwart. Dobzi starali się go zatrzymać, póki Harry nie znajdzie pozostałych horkruksów. Znalazł je i zniszczył. W końcowym pojedynku wygrał z Voldziem.
Łącznie stronę odwiedziło już 11351 odwiedzający (23796 wejścia) . Dziękujemy za wejśćie.
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=